Fotograf: Ola Wilczek
Miejsce:OW Żagiel zalew Nakło- Chechło

Fotograf: Ola Wilczek
Rodzaj sesji: reportaż ślubny
Miejsce: OW Żagiel, Zalew Nakło–Chechło, Śląsk

Do tej pory Chechło kojarzyło mi się głównie z jednymi z najlepszych wakacji w życiu. W liceum, pomiędzy pierwszą a drugą klasą, wystarczyło rano spojrzeć przez okno, sprawdzić pogodę i… wsiąść na rower. Ze Stolarzowic. Nad zalew. Żeby spędzić cały dzień z przyjaciółmi na nicnierobieniu.

Od lipca 2022 roku mam z tym miejscem jeszcze jedno, bardzo ważne skojarzenie. Ślub plenerowy Sabiny i Grześka, który do dziś jest jednym z najbardziej romantycznych reportaży ślubnych, jakie fotografowałam na Śląsku.


Ślub plenerowy na Śląsku – ceremonia na pomoście

Kiedy usłyszałam ich plan – ślub plenerowy na pomoście nad zalewem Nakło–Chechło w środku lata – od razu pojawiła się ekscytacja. Takie ceremonie mają w sobie ogromny potencjał i wyjątkowy klimat. Z drugiej strony pojawiły się też zupełnie naturalne obawy: ostre słońce, plażowicze w tle, brak pełnej kontroli nad otoczeniem.

Na szczęście nad pomostem rozwieszony był baldachim, który dał cień i poczucie intymności. Po rozmowie z obsługą wiedziałam też, że w soboty ruch nad zalewem jest zdecydowanie mniejszy niż w niedziele. Tym bardziej że prognozy pogody na ten dzień zapowiadały… deszcz.


Reportaż ślubny i pogoda, która wymusiła szybką decyzję

Właśnie obawa przed nadchodzącą ulewą sprawiła, że na krótką sesję zdjęciową wyszliśmy zaraz po pierwszym tańcu. I była to bardzo dobra decyzja. Chwilę później rozpętało się prawdziwe oberwanie chmury. Silny wiatr, ściana deszczu, momentami totalny chaos.

A potem… wszystko się uspokoiło.

Tuż przed zachodem słońca niebo się otworzyło, światło zrobiło się miękkie i ciepłe, a tempo całego dnia wyraźnie zwolniło. Taki zachód słońca nad zalewem Nakło–Chechło zdarza się naprawdę rzadko. Było cicho, spokojnie i bardzo naturalnie. Dokładnie tak, jak pasowało do Sabiny i Grześka.


Reportaż ślubny w plenerze – bez pośpiechu i bez reżyserii

Ten ślub był idealnym przykładem tego, dlaczego tak bardzo cenię reportaże ślubne w plenerze. Bez sztywnego scenariusza, bez ciągłego ustawiania i bez presji czasu. Z przestrzenią na pogodę, światło i emocje.

Czasem to właśnie nieprzewidywalność – zmiana pogody, nagłe światło, chwila ciszy – sprawia, że powstają kadry, których nie da się zaplanować. I to one budują prawdziwą historię dnia ślubu.


Ślub Sabiny i Grześka pokazuje, że nie wszystko musi iść zgodnie z planem, żeby było pięknie.
Wystarczy zaufać temu, co dzieje się tu i teraz. A reszta – światło, emocje i momenty pomiędzy – układa się sama.

 

 

O mnie

Nazywam się Ola Wilczek i pracuję jako fotograf ślubny na Śląsku. Tworzę reportaże ślubne w naturalnym stylu, bez nadmiernego pozowania i bez presji. Najważniejsze są dla mnie emocje, relacje i prawdziwe momenty, które dzieją się między ludźmi.

W dniu ślubu staram się być cichym obserwatorem. Nie reżyseruję, nie ustawiam na siłę, nie poprawiam rzeczy, które są autentyczne. Wierzę, że najlepsze zdjęcia powstają wtedy, gdy możecie być sobą i skupić się na sobie nawzajem.

Fotografuję śluby w Zabrzu, Katowicach i w innych miastach na Śląsku. Każdy reportaż traktuję jak osobną historię, bo każdy ślub jest inny i każdy zasługuje na własną opowieść.